czwartek, 31 maja 2012

niedziela, 27 maja 2012

"Eighties"

Już po tegorocznej edycji Green Zoo. Nie napiszę nic odkrywczego, ani nie zamierzam kserować tego co Wojtek napisał w swojej relacji. Nie mam zamiaru polepywać agencji Front Row Heroes po plecach bo przez poklepywanie nikt się nigdy niczego nie nauczy, a wytykanie konkretnych błędów i przekazywanie uwag prowadzi tylko ku lepszemu. Oni sami są świadomi swoich potknięć i wiem, że za rok będzie lepiej. Fajnie, że im się chce. Świetnie, że wbili imprezę do Krakowa, miasta niemal idealnego do takiej miejskiej akcji. Takiej frekwencji na koncertach, zarówno gwiazd jak i localsów, mogę tylko życzyć naszym, trójmiejskim zespołom i organizatorom. Nie do końca też na imprezie królowało to czego obecnie słucham, ale o tym też jest ten festiwal. O odkrywaniu nowego. Mnie np. zauroczył ten singiel.

Cztery dni rozmów o muzyce i fotografii, odklejenie od wszystkiego i poukładanie sobie wszystkiego w głowie, tak w skrócie mogę podsumować moją obecność na drugiej edycji Green Zoo. Chyba najlepszą kulminacją było hasanie wczoraj po parkiecie w takt pewnego przeboju, spopularyzowanego potem przez Nirvanę a potem powolny powrót do własnego łóżka z Joy Division w słuchawkach. Nie udało się i chyba nie uda się wypocząć.

Nie będzie tu zdjęć z koncertów. Paradoksalnie Bartek Skowron poruszył ten problem na swoim panelu a wniosek był jeden - backstage jest o wiele bardziej ciekawy. Oczywiście tylko połowicznie bo brak aparatu odczułam na pierwszym koncercie Bena Caplana czy Kaseciarza - małe kluby, fajne lokacje, dobra integracja z publiką i hop. Mamy naprawdę fajny materiał. Ale nie o to tu chodziło. Liczyła się integracja. I o niej i o klubie festiwalowym są te zdjęcia.

Poza tym, dobrą imprezę poznajesz po tym, że nie ma równych i równiejszych. Nawet opaski wszyscy mieli w tym samym kolorze :)

PS. Dziękuję wszystkim, którzy wpadli na mój panel. Frekwencja i feedback zaskoczyły bardzo pozytywnie. Chyba nawet za bardzo.


Panel powstawał w bólach i bałaganie.


Z Wojtkiem i Michałem poznaliśmy się na panelu foto i postanowiliśmy iść na obiad. Morela na Stolarskiej oficjalnie dostała znak serduszka. Najlepsza lemoniada jaką w życiu piłam.


Ben Caplan i Wojtek Barczyński podczas panelu o Booking Agentach.


..czyli być jak B+.

sobota, 26 maja 2012

"Propagation"


Facebook jest po to, aby przez przypadek zorientować się, że koleżanka z która nie widziało się od stycznia jest w tym samym mieście co Ty.


Wojtka poznałam na swoim panelu foto. Prowadzi dwa bardzo fajne blogi (ten i ten) i ma obiektywy ze światłem 1.2. Poza tym sprzedał mi info o panelu Kuby Dąbrowskiego w niedzielę, na którym muszę być.


Justyna - Pani od wycieczek po obozach zagłady. Namiętnie chowa pod biurkiem komiksy Avengersów.


Michał. Kiedyś przeprowadził mnie ze wszystkimi gratami za zwrot kosztów plus słoik Nutelli i aby pograć w Diablo 3 specjalnie zmienił sprzęt.. Już za parę chwil na emigracji. Spiliśmy puszkę Pepsi i trochę powspominaliśmy.

Jest Kraków, jest dużo zdjęć. A będzie jeszcze więcej.

piątek, 25 maja 2012

"Sweet Ali"


Nie ma opcji żebyście nie znali Borówy, jeżeli oczywiście siedzicie w muzyce alternatywnej. Opiekuje się zespołami, układa trasy, przywozi do Polski dziwactwa z Islandii i udziela mądrych wywiadów. Uratował mi życie na tegorocznych juwenaliach i dzięki niemu nie zamarzłam. A parę dni poźniej spotkaliśmy się w Gdyni.


środa, 23 maja 2012

Green Zoo Festival


A co ja będę pisać. Wkleję info prasowe: "Green ZOO to także wydarzenia dodatkowe: pokazy filmów (w tym The "Socalled" Movie oraz "The BQE" Sufjana Stevensa), spotkanie dla songwriterów z Gabą Kulką i panele dyskusyjne: o fotografii koncertowej we współpracy z Miesiącem Fotografii w Krakowie (z udziałem Joanny "Froty" Kurkowskiej i Bartosza Skowrona) oraz o strategii Do It Yourself w muzyce (z udziałem Molly Nilsson, Tobiasza Bilińskiego z zespołu Coldair i Bena Caplana)." (Onet.pl)

Pełne info tutaj i tutaj. Vedder mi śpiewa do Ucha, że "This is not for You", ale wiem, że nie ma racji. Musicie wpaść obowiązkowo bo na ten weekend w Krakowie nie ma lepszej opcji. Ja za to mam ogromnego stresa i nadzieję, że wypadnę co najmniej znośnie. W każdym razie - będzie dużo dobrych fot! I okazja do zobaczenia mnie w stroju nie-roboczym ;)

"Love Theme"



Pociąg z dwugodzinnym poślizgiem, Parov Stelar w Klubie Studio, Tool w słuchawkach (największe muzyczne skojarzenie z akademikami AGH bo nocowałam tam przed koncertem Toola w Katowicach), dobre rozmowy na komunikatorze, kompletny brak dużej dawki snu od dwóch tygodni, goniące mnie, niczym agresywne rottweilery, terminy. Wniosek jest tylko jeden - mamy maj.










wtorek, 22 maja 2012

"Curtains"



Dalej z wizytą u Ulki, czyli ASP Cribs. Po weekendzie w Trójmieście - znów Kraków. Wyszło na to, że w maju w domu pobyłam przez 8 dni, z których cztery były niesamowicie znośne. Od tego czwartku Green Zoo w Krakowie (na które KONIECZNIE musicie wpaść!) a potem Jacaszek, Nadja, Selector. Sen jest przereklamowany i dla leszczy.


poniedziałek, 21 maja 2012

"Afraid of Everyone"



Ostatnie trzy dni stanowią doskonałą bazę pod scenariusz filmu obyczajowo-sensacyjno-wpisz-dowolny-gatunek z elementami komedii romantycznej i żenującej. Były i piwnice i wschody słońca nad morzem, gdyńskie autobusy i morska bryza, goście z Tczewa i Warszawy, tanie Desperadosy a i shuffle w playerze okazał się na tyle przekonujący, aby w piątek zmienić mi trajektoria powrotu do domu. Cuda, panie, cuda.