Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galeria pauza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galeria pauza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2012

"McPherson Strut"




Chyba jeszcze trochę żyję tym wyjazdem, bo można było sobie w lekkiej kurteczce pobiegać po dworzu (wersja krakowska - po polu), zjeść drugie śniadanie nad Wisłą, a nie wykonać operację polar bear, jak w ostatni weekend w Łodzi. Ale spokojnie. Zdjęcia z kultowego miasta też będą. Choć mniej. Następny wyjazd dopiero za miesiąc, czyli nie ma gdzie uciec i trzeba siedzieć na tyłku. Oby było ciepło.











wtorek, 23 października 2012

"Break Yr Heartt"








To miał być zupełnie inny wyjazd, ale praktycznie w ostatniej chwili zmienił on swój charakter. Nie pozostało więc nic innego jak przez ponad tydzień wrzucić się w wir pracy, nie licząc wychodzonych kilometrów, nieprzespanych godzin czy kursów na trasie Plac Bohaterów Getta - Rynek Główny, a potem ulisessowych podróży i błąkania się po Hotelu Forum w celu rejestracji rzeczywistości. Na podwalinach prostej podjarki i mojej dziecięcej ciekawości, wyrosło pare muzycznych fascynacji, które muszę poszerzyć, wzrosła lista płyt, które muszę nabyć (BNNT czy polska post-rockowa orkiestra), formacji, które omijane powinny być z daleka (Sasha Grey powinna wrócić do pornobiznesu i to nie jest żadna złośliwość, bo tam chociaż były jakieś zwroty akcji a w Muzeum Inżynierii Miejskiej prawie zaziewaliśmy się na smierć). Unsound 2012 uważam za zakończony. Tu bardzo fajne podsumowanie, choć nie do końca się z nim zgadzam. Moja wbitka słów znajdzie się w papierowym wydaniu Blizy.

I chyba takie zlecenia lubię najbardziej. Bez ustawek, z możliwością czystej obserwacji, poszukiwania miejsc w których jest TO światło i TE historie. Taśmowa robota chyba nie jest dla mnie. Teraz tylko czekać na ostatni(?) w tym roku festiwal i sen zimowy. Był Kraków i wszystkie bliskie twarze, będzie Łódź i też te wszystkie bliskie twarze. I nowe historie, nowe inspiracje...

Z Krakowa wracam z masą zdjęć, historyjek i kilogramami inspiracji, a te ostatnie zamierzam przekazać dalej. Co, sądząc po wczorajszym powrocie, powoli się udaje.






(ku pamięci. Połowę zawartości wciągałyśmy z Ulsonem nagminnie. Panini rządzi!)











poniedziałek, 15 października 2012

"Moya"










Pierwszy dzień pracy przy Unsoundzie. Dużo historii (jak można komuś ukraść krakersy w pociągu? Tak, zajumać. Krakersy.), księgowe lubiące drum'n'bass, Marsz Obrońców Życia, tabun znajomych, przyjemne biuro, spontaniczne potykanie się o kogoś, zdjęcie tabletem, obowiązkowy zapieks na Kazimierzu, nagle ponowne uświadomienie sobie jak bardzo można fotograficznie rozwinąć się w ostatnim roku, Bractwo Bang Bang, nocny, samotny spacer po Krakowie z "The Dead Flag Blues", bo jak Starowiślną nocą to tylko z tym numerem. Sienkiewicz cudownie otworzył imprezę a KTL niestety bardzo zanudzili. Ja rozumiem, ze koncept przepływającej wody, ze powolny szum, ale dopiero ostatnie 10 minut, kiedy O'Malley wystartował ze swoja ścianą hipnotycznego dźwięku, spowodował uśmiech na twarzy. Choć tak - wszyscy czekają tylko na to żeby wejść do Forum.

Ale to i tak to nic nie znaczy i o niczym nie świadczy bo #niemaciebietutajwieczobaczjakjest. I nawet cudowny set Jacka Sienkiewicza, tona nowych historii i przyjemne sety w Pauzie, nie pozowoliły mi uciec od rzeczywistości na dłużej niż na 5-10 minut. Czekam. I am a patient boy.