sobota, 21 kwietnia 2012

"Oil and Water (Ambient)"



2006 rok (chyba). Stare mieszkanie na Pogórzu Dolnym, na ulicy Żeliwnej. Kiedyś (z powodu zbyt dużej ilości wolnego czasu, bo wiadomo, uczelnia;) gryzmoliłam godzinami. Gorzej, że potem szkice trzeba było pokryć tuszem, plamy wypełnić markerem... Zabawa nie dla leniwych.

Swoją drogą, nowy panel adm bloggera to jakiś zły żart.

"The Era When We Sang"


Nie wiem co mam napisać o Basi, bo to jest taka osoba, którą trzeba koniecznie poznać i wdać się z nią w konwersację. Mało jest na świecie takich ludzi i mało ludzi ma tak fajne dziary. Tu miało być parę anegdot związanych z Basią, bo w anegdotach Basia wychodzi najlepiej, ale nie moge wybrać tych paru. Za dużo ich a pewnie będzie jeszcze więcej.

I ku pamięci bo cykał Wieczór.



czwartek, 19 kwietnia 2012

"Reurbanization of the Space"


Notka prasowa zachęca: "Rachael to trio, które zamiast się promować i robić cyrk na Facebooku po prostu gra rock'n'rolla.". Na próbie mówili, że są pedałami, ale lubią dziewczyny. Potem zjedli kebaba. Dzięki nim dowiedziałam się też, że w KRUSsie kupili nowe tablety. Fajnie. Tylko rock'n'roll.







"Стучать кулаком Лестница"


Przyjaciele i znajomi postanowili mi sprawić dość nietypowy prezent na urodziny - Lomo. I to nie byle jakie, ale szerokiego Rocket Sprocketa, który jedno zdjęcie naświetla na 2 czy 3 klatkach. Fajny, ale dziwny bajer plus mam małe problemy ze skanowaniem (ogromne podziękowania dla Pawła za pomoc!) i stąd wystrzelany w październiku i listopadzie film teraz został wywołany. A pomysł na wykorzystanie Sprocketa?:) Już jest. Czekam tylko na 28 kwietnia!






środa, 18 kwietnia 2012

"Niespokojny Relaks"


Był taki okres kiedy jeździłam za grupą Ladytron (czyt. byłam na dwóch koncertach) i jeden z ich występów odbywał się w ramach Free Form Festival 2008. Miałam okazję zrobić z dnia pierwszego fotorelację a photopass na imprezę wydała mi Pani, która już po pierwszym spotkaniu zapadła w pamięć i z którą spotykałam się potem jeszcze wiele, wiele razy. Osoba kochająca to co robi, robiąca to naprawdę (przepraszam, lepszego określenia nie ma i nie będzie) zajebiście, ogarniająca artystów, których nie da się ogarnąć i sprawy, których nie da się załatwić. Po dokończeniu swojego ostatniego projektu wybywa do Londynu, a wraz z jej wyjazdem coś na pewno się skończy. Bo takich ogarniaczy na polskim rynku muzycznym jest naprawdę mało, bo nie byłam na imprezie, której Kaśka by nie ogarnęła (a byłam na paru;), bo praca (i zabawa;) z taką osoba to czysta przyjemność, bo imprezy bez Pinky już jakoś będą inaczej smakowały, bo kto mi poleci tak cudowne seriale jak "Pamiętniki z Wakacji"? Internety internetami, ale zobaczyć Małą Różową to dwie różne sprawy. Cholera.

Będziemy tęsknic Pinky, oj będziemy!