niedziela, 22 lipca 2012

piątek, 20 lipca 2012

"Cave Of Hair"



W związku z niezdecydowaniem moich klientów, wiszącą prognozą, iż to jest mój jeden, jedyny wolny weekend do września i pogodą, której obserwacje stymulują mózg lepiej niż mrugający telewizor, położyłam się o 17.30 i zasnęłam pod książka. Boję się, że nadciąga (lub już zaatakował) wtórny analfabetyzm. Nie zasypia się pod książkami. Nigdy.

Borek polecił przecudowną płytę, a jeżeli w ciągu tygodnia ląduje w twoim odtwarzaczu conajmniej jedna cudowna, należy tydzień uznać za bardziej niż udany. Bo cudowne płyty nie pojawiają się w odtwarzaczach ot tak, stadami. Oj nie.

"Przepraszam"


Dobre gigi, dobra ekipa, dobre procenty. Cała galeria tutaj. Weekend jednak w pracy i w domu. Popisać, porysować, pofotografować.

czwartek, 19 lipca 2012

"The Royal Superhero"




Któregoś kwietniowego popołudnia. Dwa dolne strzelał Paweł. Na pamiątkę. Śmieszne, że każde z nas urodziło się w innym mieście, nawet ten najlepszy pies na świecie.

A dziś dla odmiany - pada.

środa, 18 lipca 2012

"Spirit"



Więcej o gdyńskim lomo-projekcie tutaj i tutaj.



Dawno nie było nic z Fisheye'a. Na razie nie mam weny na analoga, ale moje drugie Lomo planuję zabrać na mały trip do Krakowa-Katowic-Krakowa-Warszawy.