niedziela, 23 grudnia 2012

"Czarodziejska góra"




Idzie koniec roku a ja wsiąkłam w podsumowania płyt (swoje - może kiedyś). Szczególnie polecam te z T Mobile Music i Niezalu Codziennego, bo są tak bardzo ładnie przeciwstawne. T Mobile oczywiście bardziej uderza w komercje, ale oby takiej "komercji" więcej było na naszym rynku a Łukasz jak to Łukasz - nie patrzy na innych, tylko na własne odkrycia w internetach i za tą konsekwencję podziwiam go od lat. No i jest dobrym muzycznym dilerem, który rozkochał mnie absolutnie w nowej elektronice i eksperimentalu. W tym szaleństwie jest metoda!

Na sam koniec - polecam samplera wytwórni FQP. Darmowy odsłuch i ściągnięcie. Paluchy lizać.

A ja sobie czytam o hauntologii i to chyba ma sens. Jakiś.

sobota, 22 grudnia 2012

"Mountains"


Zeszły poniedziałek. Moment krytyczny. Ciemno, zimno, deszczowo, lodowo.


Co to jest za numer... Potężne brzmienie, nieżenująca patetyczność, dobry tekst i TA siła. Oryginał miecie, ale wersja z Wembley to deluxe gitarowych anthemów i mój kandydat do hymnu tych wszystkich nastolatków z problemami natury wiadomej. Ja wiem, że w 2012 nie powinno się mówić o swojej miłości do gitar (ponoć to nierozwojowe i trzeba cisnąć w uszy trudną elektornikę), ale co ja poradzę. Ukradli mi serce.



"I wrote a note to the jungle and They wrote me back that I was never crowned"

czwartek, 20 grudnia 2012

"Truant"



Dzisiejsza szybka sesja z Karoliną i Michałem zmotywowała do reanimacji trupa. Jutrzejszy koniec świata (ponoć o 10 rano) zastanie mnie u dentysty. Mało to zmienia bo 2012 przejdzie do historii jako ten najgorszy, z każdej strony. Jak to ustaliliśmy z Leszkiem, "niech pierdolnie". A wkurwienie nie opuszcza...