poniedziałek, 22 października 2012

"Spokój"



27 second chances.

W ciągu ostatnich 5 lat, 3 razy urodziny spędziłam w Krakowie. Nie inaczej jest w tym roku, kiedy to zmianę cyferki przywitałam w (zaskoczenie) pracy, ziomki śpiewały mi na Rynku piosenkę, ogólnie przyjętą za żenującą, pan grał hejnał a otoczenie przypominało mgliste Silent Hill. Tylko przeraża, siedząca wciąż w głowie, na mocnym ripicie, jedna ze scen z filmu Dogma i wizja tego, że dzisiejszy dzień spędzę jednoosobowo w PKP oraz, na parogodzinnym szukaniu internetu w Galerii Krakowskiej. Widocznie jesteśmy sobie przeznaczeni.

A życzę sobie tylko jednego:



(ostatni brak aktualizacji spowodowany był festiwalowym zombie modem. Drogi pamiętniczku, wybacz)

sobota, 20 października 2012

"No Rest"



Bardzo dziwnie. Gdyby nie Ulson, kręgosłup zbierałabym dziś z ziemi co, patrząc na perspektywę zapierdzielania jeszcze przez dwa dni wydaje się słabą opcją. Doskonałe sety i koncerty. Zabity królik, gwiazdorstwo na Onecie i strasznie zły zapieks. Dziś Frost. Ktoś wgrał jego cudownego seta z 2008..

Przekonać kogoś, kto nie lubi rozmawiać przez telefon do parogodzinnych rozmów telefonicznych. Kolejne zaskoczenie.

Więcej zdjęć na profilu FB imprezy i, od dziś, na Wp.pl.

















czwartek, 18 października 2012

"jynweythek ylow"




Dzień czwarty. Umieram ze zmęczenia a dodatkowo mój ukochany telefon zafundował mi wczoraj niezbyt fajną wieczorną przygodę. BNNT mistrz, telefoniczne rozmowy nad Wisłą też i Cola również. Uzależnienie, które nie przechodzi.

Dodatkowo - dziś w Radiu Radiofonia od 14 do 16 prezentować będę muzykę i opowiadać o tym o czym umiem chyba najlepiej, czyli muzyka plus zdjęcia. Zapraszam.











Pełne galerie na fb festiwalu.

środa, 17 października 2012

"Kaini Industries"




Oficerskie Kasyno. Panie rodem z PRLu. Muzyka z Pana Kleksa - absolutny kosmos, pełen psychodelii, wspomnień, zapętleń oraz sentymentów. I przez moment czułam ten specyficzny zapach starego, gdyńskiego kina Warszawa. Grało Godspeed You! Zelienople Ensemble (coprajt do Warny - ja bym lepiej tego nie mogła podsumować). Był zapieks na Kaziku. A potem była fenomenalna Piętnastka, hipsterskie house'y (określenie wyłapane z tłumu) i spacer do ciepłego łóżka. A wiesz, że w Krakowie jest piekarnia, która ma ciepłe bułki o pierwszej w nocy?








Hash tag Nie ma...



"Blue sky to forever, the green grass blows in the wind, dancing"