środa, 8 maja 2013
"Interlude 6"
Z Markiem znamy się od lat. W tym momencie jedyne co jestem sobie w stanie przypomnieć to to, że chyba poznaliśmy się na jakimś IRCowym kanale dla kolekcjonerów konsol. Czasem kontakt nam się rozluźnia, innym czasem znów rozmawiamy bardzo długo, ale jest to znajomość którą bardzo sobie cenię. Cieszy mnie że Marek osiadł wreszcie w Poznaniu, że czuje się "na swoim miejscu", że ma tu mieszkanie i całą tą najważniejszą resztę. I pokazał mi swój Poznań na bardzo fajnym spacerze. I zabrał na burgery!:)
wtorek, 7 maja 2013
"Daumen"
Ania i Marek ugościli mnie ponad tydzień temu w Poznaniu. Mają przepiękne, pełne kolorów i dobrej herbaty mieszkanie. I mają kota, ale to opowieść na inny wpis. To był mega przyjemny wyjazd choć widzieliśmy się zaledwie parę godzin bo potem to oni odrabiali swoje dyżury w PKP a ja pilnowałam ich dobytku. A jest czego! To ta tarta i doskonałe piwo grejfrutowe! O!
poniedziałek, 6 maja 2013
"Tensor"
Zamiast planowanej "małpeczki" - jednak fotografia komórkowa. Ale tekst o Instagramie jak leżał w głowie, tak leży. Przepraszam, I.
Autor:
Joanna frota Kurkowska
o
23:00
1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
A Day In The Life Of A Poolshark,
acid food,
backstage,
bookhouse boys and girls,
everybody needs a theme tune,
gdynia,
hala gdynia,
morze,
poznań,
roadtrip docs,
shittycellphotos,
sinsay,
skm,
sopot,
wrocław
"Vicarious Redemption"
Trzy dni. Trzy galerie. Masa zdjęć i trochę cudownych koncertów. Tak było rok temu.
Więcej zdjęć tutaj:
Czwartek
Piątek
Sobota
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































