wtorek, 20 listopada 2012
"Himmelweg (Le Chemin Du Ceil) Part 4"
Rok temu ogarnęłyśmy z Olą większą część Narracji, w tym roku moje przeziębienie plus krótki czas w Gdańsku spowodował, że ogarnęłyśmy jedynie dwie instalacje. Wstyd, hańba i tak dalej, ale co zrobić kiedy rozlało nam się kakao (w sumie to mi, gapcio) i do teraz cała torba pachnie jak czekoladowy baton.
Pamiątki z McDonalda - najlepiej.
Autor:
Joanna frota Kurkowska
o
14:44
4 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
A Day In The Life Of A Poolshark,
acid food,
bookhouse boys and girls,
everybody needs a theme tune,
foto,
fotografia koncertowa,
gdańsk,
klub parlament,
urban playground
poniedziałek, 19 listopada 2012
niedziela, 18 listopada 2012
"Tragedy of Joseph Merrick"
Kraków 2011. Wisła, Rynek, dalej bulwar wiślany i Hotel Forum (wtedy jeszxze nie przypuszczałam, że będę sobie w nim hasać), Karmelicka i okolice Plant.
sobota, 17 listopada 2012
"Welcome to Versailles"
"Ja jestem odpowiedzialny za ten dom i wymagam społecznego podejścia. Ja powiesiłem zielone, pani brązowe. No i jak to teraz wygląda? Jak gówno w lesie."
piątek, 16 listopada 2012
"Triple Sun"
Paweł znalazł ostatnio zagubiony film i ponieważ kiedyś dostał do skanowania chyba z 6 czy 7 filmów z jakiś 4-5 miesięcy (jeszcze raz dzięki!) nie mogłam akurat tego jednego umiejscowić w czasie. Aż natrafiłam na to foto.
Zrobione na klatce legendarnej miejscówki na Alejach, w dzień po tym, kiedy to wracałam po jednej z najlepszych tanecznych imprez roku 2012. Uroku całej sytuacji niech doda fakt, iż zarówno podłoga, jak i szyba iskrzyła się kolorem czerwonym co sugerowało, że chłopaki (bo to zawsze są chłopaki, dziewczyny po prostu ciągną się za włosy) nie grali w szachy lub bierki, ale w odbijanego. Coś pokusiło mnie żeby na imprezie zostać dłużej i to coś miało bardzo dużą rację. Bliskich spotkań z szybą nie lubię.
Legendarny bar pod filarkami. Kto nie jadł tam obiadu - nie zna życia. Panowie bez nosów, studenci UJ, stare babcie, fotografowie robiący sesję za paręnaście tysięcy polskich nowych złotych i hipsterzy pozujący na biedaków. Kasza niedogotowana i jajka niekoniecznie na twardo. Tylko tam! Atrakcja obowiązkowa niczym Wawel!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































